Aktualności

THE GUARDIAN napisał o Tour de Konstytucja PL

"Oczerniani jako wrogowie ludu, sędziowie zrzucili togi, wynajęli minibusa i wyruszyli w ogólnokrajową podróż, aby wyjaśnić, dlaczego bronią praworządności."

To może być wiejski festiwal pod koniec lata. Muzyka pop rozbrzmiewa z głośników, konkurując z krzykami bawiących się dzieci. Zjawiło się tylko kilkudziesięciu miejscowych, ale słuchają z zainteresowaniem, z założonymi rękoma, na rozległej przestrzeni zieleni. To Biłgoraj, małe miasteczko w południowo-wschodniej Polsce niedaleko granicy z Ukrainą. Impreza nie jest jednak festiwalem. To, jak twierdzą jej organizatorzy, część ostatniej bitwy o uratowanie polskiej demokracji.

W T-shircie, spranych dżinsach i Chucksach Igor Tuleya przeciska się przez tłum. Raz za razem zatrzymuje się i podaje komuś książeczkę z zawiniątka pod pachą: smukły dokument z orłem w koronie na czerwono-białej okładce to polska konstytucja. Tuleya jest sędzią okręgu warszawskiego; konstytucja podstawą jego pracy. Na razie. Podczas gdy rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) wzmaga sześcioletnią kampanię na rzecz „reformy” polskich sądów, konstytucja znajduje się w centrum pogłębiającego się kryzysu w granicach Polski oraz między Polską a Europą.

UE twierdzi, że restrukturyzacja podważa niezależność sądownictwa i rządy prawa, fundamenty demokracji i członkostwa w UE. Nacjonalistyczny rząd wymachuje w Brukseli polską konstytucją, aby odeprzeć „legalną agresję” UE. Ale w kraju działacze na rzecz demokracji twierdzą, że dokument jest wydrążany, jego mechanizmy kontroli i równowagi są pomijane, podczas gdy wiarygodność sędziów takich jak Tuleya, rutynowo określana jako skorumpowana i niepatriotyczna, systematycznie poddawana jest erozji.

Rząd nie tylko powołał lojalistów PiS do Trybunału Konstytucyjnego, ale stworzył „izbę dyscyplinarną” Sądu Najwyższego z uprawnieniami do uchylenia immunitetu sędziego przed ściganiem. W rezultacie sędziowie są narażeni na „przestępstwa dyscyplinarne” za orzeczenia, które rząd uzna za nieprzydatne, w tym kierowanie spraw do sądu UE.

W lipcu Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że izba dyscyplinarna jest podatna na wpływy polityczne i niezgodna z prawem UE. Polsce postawiono ultimatum: złomować albo grozić sankcjami. Nastąpił legalny ping-pong, a Warszawa w końcu zasygnalizowała, że się do tego zastosuje – tylko po to, by się cofnąć. W ostatniej salwie Komisja Europejska zwróciła się do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości o nałożenie dziennych grzywien tak długo, jak rząd nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań.

Kryzys wszedł w tym tygodniu na zupełnie wyższy bieg. W tym tygodniu Trybunał Konstytucyjny ma orzec w kwestii, którą większość ludzi uważała za rozwiązaną w momencie przystąpienia Polski do UE w 2004 roku: czy prawo UE ma pierwszeństwo przed prawem krajowym? Jeśli odpowiedzą „nie”, eksperci uważają, że byłby to punkt zwrotny, pierwszy krok nawet do wyjścia Polski ze związku. Nic dziwnego, że wyrok był już czterokrotnie przekładany.

W obliczu upadku Polski w kierunku autorytaryzmu i prawnego „Polexitu” zdemonizowani sędziowie nie kłamią: biorą konstytucję w trasę. Wynajętym minibusem jeździli po kraju. „Tour de Konstytucja”, nieprawdopodobny roadshow, odwiedził już ponad 80 polskich miast, aby wyjaśnić obywatelom, dlaczego powinni się przejmować tym, co dla wielu jest odległym i pozbawionym znaczenia pojęciem: rządami prawa.

Na scenie plenerowej w Biłgoraju wolontariuszka z publiczności zostaje zaproszona do włożenia długiej czarnej togi sędziowskiej, spod której wychylają się jej białe tenisówki. Następnie na jej szyję zakłada się ciężki łańcuch sędziowski ze srebrnym orłem. – Otwieram walizkę… – mówi do mikrofonu poważnym głosem. To odgrywanie ról, które ma na celu edukowanie ludzi o tym, jak działa dla nich wymiar sprawiedliwości. Naprzeciw niej na loży dla świadków w roli policjanta siedzi sędzia Tuleya. Wydarzenie obejmuje ćwiczenia polegające na odgrywaniu ról, które wyjaśniają, jak działa polski wymiar sprawiedliwości.

W wieku 51 lat Tuleya jest nieprawdopodobnym buntownikiem: przez 25 lat spokojnie służył państwu polskiemu. Ale od 2017 roku stał się postacią nienawiści PiS, po orzeczeniu, że posłowie PiS skutecznie sfałszowali kluczowe głosowanie parlamentarne w grudniu 2016 roku, a następnie je zatuszowali. Jesienią zeszłego roku jego immunitet sędziowski został uchylony przez sporną izbę dyscyplinarną i został postawiony przed sądem za niewłaściwe postępowanie i przekroczenie uprawnień.

Niepokora Tuleyi wobec niezawisłości sędziowskiej uczyniła go ikoną oporu wobec PiS. Ta twarz, przypominająca Che Guevarę, pojawia się z klap kibiców i naklejek na zderzaki. Dla Tuleyi to najczarniejsza godzina rządów prawa w Polsce, ale to także osobista męka. „Kiedy moja odporność została zniesiona, mój świat się rozpadł. Wtedy stało się jasne, że całe moje życie kręciło się wokół sądu” – mówi.

W kwietniu, po niepodporządkowaniu się wezwaniu sądu, którego władzy odmówił uznania, nie mógł spać noc w noc, obawiając się, że we wczesnych godzinach rannych policja wtargnie do jego mieszkania, aby go odebrać. Prokuratorzy rządowi wciąż domagają się „postępowania dyscyplinarnego” przeciwko niemu w związku z siedmioma zarzutami i jeśli jego immunitet sędziowski nie zostanie przywrócony, może zostać skazany na dwa lata więzienia. Ponieważ jego kariera sędziego jest na razie wstrzymana, coraz częściej można go znaleźć wśród tych, których praw kiedyś przysiągł bronić.

„Chcemy, aby ludzie zainteresowali się tym, co dzieje się w Polsce i zainteresowali się własnymi prawami” – mówi Tuleya, podsumowując cel trasy. Kilka lat temu, mówi, niewielu Polaków wiedziało, co zrobił polski trybunał konstytucyjny, że są sądy europejskie, a nawet, że jest konstytucja. Sędziowie też nie martwiliby się zbytnio o zaufanie publiczne.

Ta wyprawa to nie tylko zguba i mrok: w drodze są quizy konstytucyjne, debaty panelowe na żywo i – co najbardziej nieprawdopodobne – piosenki o konstytucji. Preambuła zagrzmiała z głośników, aby rozpocząć co najmniej 80 wydarzeń, które równie często kończyły się wołaniem ludzi wokół sędziów o podpisanie rozwiniętego zwoju prawa podstawowego. Trasa przyciąga entuzjastycznych zwolenników, ale zaufanie Polski do sądownictwa spadło z 56% do 46% w ciągu dwóch lat po dojściu PiS do władz. „Sędziowie to ostatni przystanek przed dyktaturą. Jeśli ich już nie ma, Polskę [i] Europę czeka ciemna przyszłość – mówi Robert Hojda.

Robert Hojda in driver's seat.

Oprócz prowadzenia busu Hojda jest także przewodniczącym Kongresu Obywatelskich Ruchów Demokratycznych, platformy organizacji prodemokratycznych, a wraz z Adamem Bodnarem, byłym polskim rzecznikiem praw obywatelskich, współorganizował cały projekt. „Politycy wykorzystują konstytucję do własnych celów” – powiedział Hojda. „Ale to nasza konstytucja. Musimy razem o to walczyć.”

Poza Tuleyą, do ludzi docierają bezpośrednio inni prokuratorzy i prawnicy, zderzając się przy tym z wrogim rządem i wspieranymi przez państwo mediami. Jedną z nich jest Monika Frąckowiak, zasiadająca w poznańskim sądzie rejonowym w zachodniej Polsce. W przeciwieństwie do Tuleyi nadal może pracować. Ale to może się wkrótce zmienić. Obecnie toczy się przeciwko niej w sumie pięć postępowań dyscyplinarnych, m.in. za nazwanie polskiego Trybunału Konstytucyjnego „pozorną instytucją” i krytykę Ministra Sprawiedliwości w Parlamencie Europejskim. Stała się celem kampanii oszczerstw i otrzymywała na Twitterze groźby śmierci. Jej adres i imiona córek zostały podane do wiadomości publicznej.

„Komentarze są pełne nienawiści, ci ludzie są gotowi na wszystko” – powiedziała Frąckowiak. 47-latka oskarża polskie Ministerstwo Sprawiedliwości o przekazywanie wrażliwych informacji na konta na Twitterze w celu zastraszenia sędziów. Nie można milczeć, mówi: „Moi rodzice byli członkami Solidarności. Chcę, aby to, o co walczyli w latach 80., nie poszło na marne”. Jednak kampania na rzecz opisania sędziów i prawników jako elitarnej i skorumpowanej kasty, która utrudnia ludziom życie, przebiła się do dużej części polskiej opinii publicznej. Badanie z 2019 r. wykazało, że zaufanie do sądownictwa, w Polsce znacznie niższe niż w innych krajach UE, spadło z 56% do 46% w ciągu dwóch lat po dojściu PiS do władzy.

Sędzia Frąckowiak mówi, że rządowi łatwo jest grać na niezadowoleniu ludzi. To sprawia, że dla samych sędziów tym ważniejsze jest przywrócenie zaufania. Chełm, kolejny przystanek na sądowym roadshow, również znajduje się we wschodniej Polsce, w pobliżu granicy z Ukrainą i bastionu PiS. W ostatnich wyborach parlamentarnych na partię rządzącą głosowało 60% osób. Jego obietnica stworzenia miejsc pracy spadła na żyzny grunt po zamknięciu lokalnej fabryki obuwia i cementu. Takie miejsca są bliskie sędziom, ponieważ telewizja państwowa jest głównym źródłem informacji, a niezależne media mają niewielki zasięg.

Na rynku leje, gdy podjeżdża bus. Przyszło nie więcej niż 20 osób. Ale pod parasolami, entuzjastycznie tłoczą się wokół Tuleyi. Jeden po drugim ludzie przyciągają do siebie jego żylaste ciało, by zrobić sobie selfie. Niektórzy proszą go o podpisanie kopii konstytucji. „Uścisnąłem mu rękę i podziękowałem za to, co robi” – powiedział jeden z mężczyzn. „Bez sądów i wolnych mediów nie ma demokracji”.

Tuleya przyznaje później, że nawet w takich momentach czuje się przygnębiony i odizolowany, samotny wojownik. Dlaczego więc przez to przechodzi? „Jeśli teraz nie odzyskamy zaufania ludzi”, mówi, „nie wiem, co jeszcze można zrobić”. Tuleya przez lata musiał żyć z nienawistną pocztą, groźbami śmierci i słownymi atakami na ulicach Warszawy. Kiedy jeszcze mógł prowadzić sprawy, przyszły koperty z białym proszkiem i jego sąd musiał zostać ewakuowany.

W podróży po kraju słychać było okrzyki „kłamcy, komuniści!” a niektóre wydarzenia zostały zakłócone. Tuleya mówi, że zawsze stara się nawiązać kontakt z prawdziwymi sceptykami. „Nie wiem, czy udało nam się ich przekonać, że rządy prawa to ważna rzecz”, mówi, „ale przynajmniej udało nam się sprawić, by dostrzegli w nas ludzi, którzy też mają swoje przekonania i są warci rozmawiania."

Przez cały czas solidarność sędziów-aktywistów podtrzymywała go na duchu. Przyjechali z całej Polski, aby go wesprzeć, gdy stanął przed sądem w Warszawie. Kiedy jego pensja została obniżona i obawiał się, że nie będzie w stanie spłacić kredytu hipotecznego, wsparli go darowiznami. Tuleya otrzymywał nienawistne listy i groźby śmierci od czasu, gdy rzucił wyzwanie partii PiS w 2017 roku, orzekając, że jej posłowie skutecznie sfałszowali wybory. Tuleya jest jednak wyczerpany i nieprzekonany, że UE przeciwstawi się Polsce. „Jeśli teraz nic nie zrobi, może to ciągnąć się latami”.

Chociaż sporna izba dyscyplinarna nie przyjmuje nowych spraw, jej wcześniejsze wyroki zachowają moc prawną, powiedział rząd. W zeszłym tygodniu warszawski sędzia został zawieszony za stosowanie prawa unijnego, a na stronie internetowej izby dyscyplinarnej ogłoszono nowe postępowanie przeciwko innym sędziom.

Tuleya obawia się, że PiS nie ma zamiaru cofnąć przejęcia kluczowych części sądownictwa. Podejrzewa, że wszelkie ustępstwa wobec Brukseli dotyczą unikania unijnych grzywien i zabezpieczenia europejskich funduszy na odbudowę po Covid. Nawet jeśli zniesie nielegalną izbę, nie zrezygnuje z systemowego podważania konstytucji i praworządności.

Trzy dni po przystanku w Chełmie bus staje w cieniu warszawskiego Pałacu Kultury z czasów stalinowskich. Wszyscy sędziowie, którzy brali udział w ostatnich tygodniach spotykają się ponownie: nastrój jest dobry; objęcia są ciepłe.

Returning to Warsaw, the tour is met by a crowd outside the Palace of Culture.

Podróż zostanie wznowiona, gdy uzbiera się wystarczająca ilość pieniędzy na zakup autobusu. Do trasy zostanie dodanych więcej miast i miasteczek. (dopisek: Przystanek na Żądanie)

Sędzia Frąckowiak mówi, że dla niej orzeczenie z tego tygodnia jest prawnie bezsensowne: „Nie obchodzi mnie, co dostarczą, bo nie uznają sądu konstytucyjnego. Z prawnego punktu widzenia decyzja nie ma znaczenia, ponieważ to nie jest prawdziwy sąd”. Czy obawia się, że może to zasygnalizować początek wycofywania się Polski z UE? „To jest proces, który już się rozpoczął”.

Raportowanie do tego artykułu zostało wsparte przez stypendium dziennikarskie Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej."

Lena von Holt

Zdjęcia: Agata Szymanska-Medina/The Guardian

Źródło: klik - Guardian

NR KONTA: NRB PARIBAS 50 1600 1462 1885 9412 6000 0001